URSZULA

STRUZIKOWSKA-MARYNICZ

 

GABINET POMOCY PSYCHOLOGICZNEJ

O patrzeniu na świat przez różowe okulary każdy już powiedzenie słyszał, a może nawet zanuci o tym piosenkę? Były takie, na których wspomnienie „noga sama chodzi”. Może nawet zaczniesz jedną z nich za chwilę nucić.

A jaka to melodia nucona jest przez Ciebie? Tak „po jednej nutce”, jak się dzisiaj czujesz? Nie pytam o podwyższoną temperaturę czy suchy kaszel ale o to, co czujesz dzisiaj w sobie jako własne, skąd pochodzą Twoje emocje? Czy zastanawiasz się nad tym, co je wywołało, kiedy dały o sobie znać? Pod wpływem czego się one zmieniają?  

W tym wpisie powiem Ci trochę o takim społecznym „czary- mary”, czyli o społecznym wpływie na Twoje emocje i funkcjonowanie, o tym jak to się dzieje, że czujesz to, co czujesz i działasz w sposób podobny do innych, a przecież… no właśnie, przecież każdy z nas jest niepowtarzalny? 

Zatem co i gdzie stanowi nasz wspólny, solidarny mianownik? Adaptacja! Każdy chce działać tak aby odnieść sukces, a sukcesem na pierwszym, podstawowym poziomie  jest przetrwanie. Spójrz jak to działa aktualnie, w okresie naszego wzmożonego poczucia zagrożenia pandemią i wszystkim tym, co ona ze sobą dla nas niesie na płaszczyźnie faktu oraz jego symbolicznego dla nas znaczenia, bo ten symbolizm właśnie jest różnicą. Poziom symbolizmu jest trochę jak odcisk palca, każdy z nas ma własny ☺

Mechanizmy wpływu społecznego, którym m.in. w tym trudnym dla nas czasie stanowią także mechanizmy naszej adaptacji, a więc przystosowania się do nowych, dynamicznych, zagrażających okoliczności to m.in. indukcja stanów emocjonalnych, konformizm informacyjny, regułą autorytetu, społeczny dowód słuszności, czy reguła lubienia, zgodnie z którą przyjmujemy chętniej i oceniamy jako bardziej wiarygodne informacje, które podawane są nam przez osoby dla nas ważne, ocenione przez nas jako atrakcyjne, takie, które lubimy, a lubimy, bo w jakimś stopniu przypominają nas samych więc dają nam grunt znany, pozwalający czuć się bezpiecznie, a to nie tylko lubimy, ale przede wszystkim potrzebujemy poczucia bezpieczeństwa. Czy gdyby te same informacje podawał Ci ktoś, kogo nie lubisz, również mógłbyś je potraktować jako pewnik? 

Indukowanie emocjonalne oznacza szybkie rozprzestrzenianie się emocji, „zarażanie emocjami” takimi jak na przykład lęk, który jest o tyle silnym bodźcem, że pierwotnie służył naszemu przetrwaniu. Efekt? Przejmowanie emocji innych osób, ich wpływa na nasze samopoczucie w taki sposób, że odczuwamy je jako własne.

Dramatyczna rola wpływu społecznego ma miejsce zwłaszcza w czasach gwałtownych przemian i kryzysów- człowiek w sytuacji dla siebie niepewnej ucieka się do uzyskiwania informacji z zachowania innych ludzi. Wpada w pułapki poznawcze wielu mechanizmów jak indukcja stanu emocjonalnego, w której zarażamy się lękiem i trudno oddzielić jest nam nasze treści lękowe od tych, które chłoniemy z ważnych dla nas środowisk społecznych (rodzina, przyjaciele, grupa sąsiadów, współpracowników itp.). Drugim mechanizmem jest reguła autorytetu i sposób przekazywania oraz poszukiwania komunikatów, a także ich kierunek. Przykładowo poszukujemy informacji w obszarze naszej strefy komfortu, czyli na skróty- nie chce się nam często czytać raportu badań, statystyk informujących o zagrożeniu w sposób adekwatny do faktów, wolimy szybkie piłki- newsy, a te nie zawsze oparte są na faktach i rzetelnych wiedzy, nie zawsze pochodzą ze sprawdzonych źródeł, niekiedy posiadają komponenty emocjonalne innych osób, wartości dodane, jakie uzyskujemy w postaci informacji zlepionej z obaw i prywatnych ocen i wrażeń osób, przez które dana informacja do nas docierała. Społeczny dowód słuszności to także narzędzie wpływu społecznego na nasze funkcjonowanie- „skoro wszyscy się boją to znaczy, że jest czego”, „skoro wszyscy noszą maseczki tzn. że trzeba”, „jeśli inne matki spotykają się jednak na dużymi grupami na placach zabaw to nie ma w tym nic złego, przecież gdyby było nie robiłyby tego”. W tym miejscu działa konkretny mechanizm, jakim jest konformizm informacyjny.

Należy pamiętać, że reakcja kryzysowa nie jest patologią ani chorobą a rzeczywistym zmaganiem się nas samych z trudnymi dla nas wydarzeniami, informacjami, jednak może również uruchamiać wcześniej posiadane konflikty wewnętrzne i trudności emocjonalne, dlatego warto sięgać po profesjonalne wsparcie, które aktualnie w całej Polsce można uzyskać drogą telefoniczną i online.

Jak radzić sobie z wodospadem negatywnych informacji?

Wyjść spod niego: Na nasz sposób odbierania rzeczywistości działają cechy osobowościowe ale również wyuczony model poznawania świata. Warto w tym miejscu zadać sobie pytanie takie do wewnątrz siebie; co czuję? Dlaczego to czuję? Pod wpływem czego to czuję? Co wynika z tego, co teraz czuję, jaka to jest dla mnie informacja? Patrzymy poprzez tak własne filtry, jak i filtry znaczących dla nas osób oraz źródeł informacji, a więc przez pryzmat poziomu umiejętności interpretowania i wnioskowania, dostępnych zasobów, poziomu neurotyczności czy otwartości na doświadczenia i zmiany.

Dobrze jest również postarać się oddzielić treść swojego lęku od treści podawanych nam przez znaczące dla nas osoby: bliscy, lubiane przez nas osoby czy autorytety społeczne, gdyż to właśnie ich optykę problemu traktujemy często jako wyznacznik prawdy i ulegając takiemu wpływowi zaczynami poprzez naszą empatię patrzeć na problem trochę ich oczami, w ich sposób ale z zapleczem własnych zasobów oraz deficytów.

Warto popracować nad kierunkiem swojego lęku i radzenia sobie z nim, nad stylem i strategiami radzenia sobie przez nas ze stresem, jaki jest jego efektem konfrontacji z tym, co nowe, co leży poza naszą kontrolą, co budzi w nas lęk i rozmaite wyobrażenia oraz projekcje. Inaczej mówiąc to od nas zależy odsianie tego, na co mamy wpływ, od  tego na co nie mamy wpływu oraz w jakim stopniu dane zjawisko pozostaje poza naszą kontrolą albo w jakim stopniu może ono nas dotyczyć.

Ograniczyć źródło informacji do jednego, któremu ufasz i z którego informacje oceniasz jako sprawdzone, rzetelne, oparte na faktach, dostępnych statystykach itp., ograniczenie korzystania z mediów społecznościowych lub korzystanie z nich w obszarze wsparcia, rozrywki, kontaktu z innymi, natomiast nie klikanie w każde okienko z napisem „koronawirus”, poszukiwanie informacji nie tylko o zagrożeniu ale tych o sukcesach w walce z pandemią, bo takie informacje są dostępne, a także poszukiwanie informacji o tym, jak sobie radzić we własnym zakresie lub z pomocą dyżurujących bezpłatnie specjalistów, zanim zadzwonimy do kogoś i zbombardujemy go (również przebywającego w jakiegoś stopnia napięciu) własną wizją zagłady świata, ograniczyć liczbę sprawdzanych dziennie informacji, postarać się popatrzeć na okres wzmożonego reżimu sanitarnego w postaci zaleconego siedzenia w domu jak na szansę dla popracowania nad relacjami, „nadrobienia” (o ile to możliwe) czasu z dziećmi, partnerką, doświadczania nowej umiejętności jak nauka pracy zdalnej, zwracanie uwagi, że nadal tu jesteśmy i radzimy sobie. Bogatsi o te doświadczenia jutro możemy poradzić sobie jeszcze lepiej.

I na koniec mam jeszcze prośbę: postarajmy się ochłonąć zanim zadzwonimy do kogoś i przekażemy mu, niekiedy w agresywny sposób i pod presją własnego autorytetu, doświadczenia czy odwołując się do jego wartości i kompetencji komunikat umajony w nasz lęk i związane z nim poznawcze zniekształcenia. W takim przekazie zadajmy sobie pytanie, kogo tak stanowczo i konsekwentnie próbujemy przekonać- naszego rozmówcę czy… nas samych?

Jestem ciekawa Twojego zdania, chętnie o nim przeczytam. Jeśli masz ochotę się nim ze mną podzielić napisz do mnie: struzikowskamarynicz@gmail.com

 

Mechanizmy wpływu społecznego vs zarażanie spokojem.

27 marca 2020

Kontakt