URSZULA

STRUZIKOWSKA-MARYNICZ

 

GABINET POMOCY PSYCHOLOGICZNEJ

 

Jeden z psychologów społecznych pięknie rozwinął temat znaczenia pracy w naszym  życiu, jak również orientowaniu się przez nas na czas przyszły. Posiadanie pracy- zdaniem Phillipa Zimbardo- pozwala na poczucie określenia własnej tożsamości, zatem wiąże się z pełnieniem określonych ról społecznych, z poczuciem satysfakcji, samorealizacją, a przez to również z samooceną i poczuciem własnej skuteczności oraz pozwala na samodyscyplinę. Praca daje również możliwość osiągnięcia poczucia bezpieczeństwa i niezależności dzięki jej aspektowi finansowemu, co wiąże się również ze zorientowaniem człowieka na jego przyszłość, plany życiowe i działania zmierzające na ich zabezpieczenie. Jednak coraz częściej zaczynamy zarabiać pieniądze, których niekiedy nie mamy czasu wydać i spożytkować na cele inne, niż dalsza inwestycja w pracę.

 

W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że czas wydaje się być perspektywą szans, możliwości i korzyści. Koncentrując się na perspektywie przeszłości i na bilansie naszych doświadczeń oraz ogniskując naszą percepcję jedynie na przyszłości możemy postrzegać czas poprzez pryzmat presji. Wówczas ma miejsce subiektywne poczucie, że do samorealizacji, rozwoju i osiągnięcia sukcesu robi się dla nas coraz później. Jakbyśmy pragnęli na tę przyszłość zasłużyć, stać się lepszą wersją siebie, zasłużyć na sukces, miłość, na odpoczynek, bo tu, gdzie jesteśmy teraz dominuje narracja „nie teraz”, „nie mam czasu”, „później”, „jak będzie już po wszystkim”.

 

Z uwagi na taką narrację, kuszącą ideą wydaje się podejmowanie prób zaoszczędzania czasu i poświęcania jednych aspektów naszego życia w poczet innych, którym nadajemy priorytetowość i większą wartość, działając pod presją perspektywy i znaczenia, jakie nadajemy czasowi, a którego pojęcie idąc za Einsteinem jest względne, tak z fizycznej jak i z psychologicznej perspektywy.

 

Zgodnie z koncepcją czasu zaproponowaną przez Phillipa Zimbardo, perspektywa postrzegania czasu zależy od osobistego, nieuświadomionego traktowania czasu przez każdego z nas, czasu rozumianego jako proces, wyznaczającego bieg życia i dzielącego go na różne kategorie czasowe umożliwiające nadanie mu spójności.

 

Zwróćmy uwagę, że dzięki zdobyczom technologicznym uczymy się oszczędzać czas, a narracja o „oszczędzaniu czasu” staje się dla nas czymś naturalnym. Jednak perspektywa paradoksu czasu pokazuje inne zjawisko- pomimo oszczędzania przez nas czasu, to, co pozostaje po jego ograniczeniu, czyli po rezygnacji z tego, co  uznaliśmy jako zbędne- a zatem  pozornie uzyskana przestrzeń- wypełniana jest przez nas automatycznie pracą, gdyż wszystko poza nią wydaje się być niewłaściwe, nieproduktywne i niekorzystne. Dlatego też wykorzystujemy zaoszczędzony czas, aby jeszcze więcej pracować, zastawiając tym samym na siebie pułapkę- pętlę własnych działań, w których nietrudno wejść w proces kształtowania się zjawiska pracoholizmu, a zatem uzależnienia od czynności, należącego do grupy uzależnień behawioralnych, czyli uzależnienia od czynności.

 

Na rzecz pracy redukujemy czas na odpoczynek, relacje społeczne, a w tym również te rodzinne. Człowiek jest istotą społeczną- to, co zadaje samemu sobie, zadaje również w konsekwencjach tych działań niszy społeczno- ekologicznej, w której funkcjonuje.

 

Ograniczamy realizowanie przez nas obowiązków domowych, zamieszkując surowe, minimalistyczne wnętrza naszych domów, przestrzeni uprzątniętych z sentymentów, pamiątek, przejawów naszych pasji, gadżetów pozwalających na relaksację i wszelkich rozpraszaczy.

 

Rezygnujemy świadomie z pasji, relacji, hobby, odpoczynku na rzecz poświęcania się inwestując w sukces i w szeroko interpretowaną przyszłość.

 

W myśl tego zjawiska aż się prosi o soczewkę poznawczą w stylu „przyjrzyj się swojemu domowi, a dowiesz się, kim jesteś”.

A Ty? Gdzie dziś jesteś? Co z Twoich ścian, półek czy szuflad patrzy na Ciebie, czeka, przypomina Ci o ważnym czasie, ludziach, sprawach?

 

Kiedy ostatni raz „pomarnowałeś” nieco czasu? Do kogo należał ów czas? Czas nikomu z nas nie został dany, nie znajdujemy go, nie kupujemy. Czy czas rzeczywiście można  posiadać lub tracić, oszczędzać? Pytaia te wydają się banalne, a nawet takie są, jednak rzadko kiedy sobie je zadajemy, a jeszcze rzadziej na nie odpowiadamy, zapętlając się w swoje interpretacji pętli czasu, w której presja jest wypadkową naszego sposobu myślenia i narracji, jaką traktujemy nas, nasze domu, aktywność w różnych obszarach życia, goniąc za własnym ogonem i kręcąc się w koło kosztem relacji, pasji, odpoczynku, seksu, rzeczywistego rozwoju. W ten sposób hodujemy pracoholizm, za którego odpowiedzialnością obarczamy pracodawcę, „czasy”, zjawiska społeczne- kapitalizm. Praca staje się wówczas „jedynym” sposobem na samopotwierdzenie, samorealizację, rozwój, którego potrzeba jest w nas ewolucyjnie zakorzeniona.

 

Korzystną dla nas perspektywą wydaje się być względność czasu- inaczej „płynie”, „ulatuje”, „mija” w miłym towarzystwie niż na fotelu dentystycznym, gdy wydaje się nam, że chwila na fotelu z żelastwem w ustach trwa nieskończenie długo. Na przyjemności oczekujemy niecierpliwie, narzekając, że upragnione meble dojadą do nas dopiero za 2 tygodnie, że spotkamy się z ukochaną osobą, dopiero o 19:00… Gdybyśmy odwrócili dodatni znak wyczekiwanego przez nas obiektu na ujemną tzn. niepożądaną przez nas konsekwencję, sankcję itp. wówczas z „dopiero za 2 tygodnie” zmieniamy optykę i narrację na „już za 2 tygodnie”, „już o 19.00” zastanawiając się jak zagrać na czas i oddalić w czasie niepożądany przez nas moment. Manipulujemy w ten sposób czasem, jego perspektywą, nie odwrotnie.

 

Mimo to na przyszłość zwykliśmy patrzeć perspektywą straty i zagrożeń: zdecydowanie większość z nas obawia się zmian, tego, co jeden z psychologów społecznych pięknie rozwinął temat znaczenia pracy w naszym  życiu, jak również orientowaniu się przez nas na czas przyszły. Posiadanie pracy- zdaniem Phillipa Zimbardo- pozwala na poczucie określenia własnej tożsamości, zatem wiąże się z pełnieniem określonych ról społecznych, z poczuciem satysfakcji, samorealizacją, a przez to również z samooceną i poczuciem własnej skuteczności oraz pozwala na samodyscyplinę. Praca daje również możliwość osiągnięcia poczucia bezpieczeństwa i niezależności dzięki jej aspektowi finansowemu, co wiąże się również ze zorientowaniem człowieka na jego przyszłość, plany życiowe i działania zmierzające na ich zabezpieczenie. Jednak coraz częściej zaczynamy zarabiać pieniądze, których niekiedy nie mamy czasu wydać i spożytkować na cele inne, niż dalsza inwestycja w pracę.

 

Zastanów się, kiedy po raz ostatni stwierdziłeś/ aś, że „czas ucieka”, „że za późno”, kiedy bolał Cię brzuch z niecierpliwości i napięcia przed tym, co Cię „ominie”, co „stracisz”, czego „już nie osiągniesz”? Jakie emocje przyniosła Ci taka interpretacja, narracja takiego widma przyszłości? Co dała Ci taka jej perspektywa? Co działo się wówczas z Twoim ciałem? Czy miałeś/ aś czas wówczas w ogóle pomyśleć o sobie i odpowiedziach na te pytania, skoro dotyczą Ciebie i Twojego wczoraj, dziś i kiedyś?

 

Mam nadzieję, że dzieląc się z Tobą swoją dzisiejszą refleksją udało mi się przedstawić Ci perspektywę, z której być może skorzystasz następnym razem, gdy zdecydujesz się patrzeć na siebie, swoją pracę, perspektywę optyką straty i złowróżyć swojej przyszłości tylko dlatego, że troskę o nią równoważysz z naturalną potrzebą odpoczynku, towarzystwa, seksu czy po prostu „nicnierobienia”. Nicnierobienie to również ważna przestrzeń i sam fakt, że masz na nią ochotę, jej potrzebę, przy jednoczesnym ocenianiu tego stanu jako zagrażającego konsekwencjami dla Twojego sukcesu życiowego serwuje Ci potężną baterię wiedzo o Tobie samym, ziarno dla refleksji, które mogą być dla Ciebie bardziej owocne i rozwojowe niż „zajechanie się” do upadłego.

 

Pomyśl o tym.

 

 

 

Szklane domy

08 kwietnia 2020

31-026 Kraków
Ul. Radziwiłłowska 9/5

Kontakt